Większość z nas to DDA i DDD. Poznaj podstawowe wzorce. Część 2

Dzisiaj kolejna część wzorców DDA i DDD. Pierwsze wzorce, o których pisałam to rola ofiary, toksyczny wstyd i poczucie winy. Znajdziecie je tutaj: http://karinasikorska.pl/2019/01/16/wiekszosc-z-nas-to-dda-i-ddd-poznaj-podstawowe-wzorce-czesc-1/

Dzisiaj więcej na temat nadmiernej kontroli, stłumionej agresji oraz poczucia gorszości.

 

Nadmierna kontrola

Dom, w którym jest różnego rodzaju przemoc to dom bez poczucia bezpieczeństwa. Potrzeba jego zaspokojenia odzywa się w dorosłym życiu dość głośno i wyraźnie. Często w formie sprawowania nadmiernej kontroli nad codziennością, co daje złudne poczucie panowania nad wszystkim. DDA i DDD szukają w ten sposób twardego gruntu pod stopami. Uwielbiają kontrolować wszystko,  poczynając od swojego kalendarza, aż po zachowanie partnera.  Organizować sobie każdą godzinę, by trzymać rękę na pulsie. Mają takie wrażenie, że kiedy z tego zrezygnują zawali się cały świat. I kiedy coś nie idzie po ich myśli, faktycznie tak czują. W skrajnych przypadkach osoby takie nie potrafią być spontaniczne, najlepiej czują się kiedy          mogą coś dokładnie zaplanować.  Praca z nadmierną kontrolą to tak naprawdę praca nad poczuciem bezpieczeństwa, którego zabrakło w domu.

Stłumiona agresja

Złość jest naturalną emocją u każdego dziecka i to przeważnie rodzice decydują o tym w jaki sposób istnieje możliwość na jej wyrażenie. Ja w moim rodzinnym domu przed agresją taty ratowałam się ucieczką i milczeniem. I ten mechanizm obronny wykształcił we mnie brak umiejętności radzenia sobie ze złością. A jeśli nie ma w domu przestrzeni na okazywanie wszystkich emocji to dochodzi do ich stłumienia. W większości dysfunkcyjnych rodzin brakuje miejsca na uczucia dzieci, ponieważ istnieją „ważniejsze” problemy. To dlatego dzieci wchodzą w wyznaczone im role, aby przetrwać w trudnych okolicznościach (tj. rozwód, choroba, uzależnienie wykorzystywanie). Tak jak w moim przypadku, cała rodzina kręciła się wokół alkoholizmu taty, nie było miejsca na potrzeby innych.

Przykładowo: Przy rozpadzie małżeństwa dziecko nieświadomie próbuje zrekompensować stratę rodzicowi, z którym zostaje. Najczęściej wchodząc w rolę jego partnera. W tym samym czasie jest podświadomie złe na obojga rodziców. Na jednego, bo odszedł, a na drugiego, że „musi” mu pomagać lub jest wykorzystywane w nowej roli, już nie dziecka tylko brakującej żony lub męża.

W przypadkach nadużyć alkoholu, dziecko obiera taktykę wycofaj się lub stój biernie, ponieważ boi się okazać frustrację. Jeśli dodatkowo uzależniony rodzic jest agresywny dziecko tłumi swoją złość, aby uniknąć awantury.

W dorosłym życiu DDA i DDD będzie to najczęściej przejawiać się wybuchami agresji lub autoagresji. Przeszłość staje się swoistą klatką, w której z jednej strony „nie wolno” być wkurzonym, a z drugiej złość rozsadza od środka. U niektórych, i tak było u mnie, złość jest tak skutecznie wypierana, że rezygnuje się ze stawiania granic i pozwala na wykorzystywanie. W takich przypadkach po etapie wyparcia następuje uwalnianie złości przy niekontrolowanych wybuchach płaczu, wyżywaniu się na przedmiotach, podczas treningów, napadów duszności, drżenia ciała, a nawet w seksie. Także przy nieświadomym robieniu sobie krzywdy (autoagresji) np. obgryzanie paznokci, tatuowanie.

Złość najlepiej uwalnia się przez ciało, dlatego, że właśnie tam ona się umiejscawia. Najskuteczniejsze są wszelkie techniki  związane z zaangażowaniem naszej fizyczności typu TRE, EFT czy medytacja dynamiczna.

Poczucie gorszości

Poczucie gorszości jest silnie związane z poczuciem własnej wartości. Mechanizm ten powstaje w domach, w których nie są zaspokajane podstawowe potrzeby dziecka (brak pieniędzy, czułości, okazywania miłości, fizycznej obecności rodzica czy opieki). To jak traktowali nas dysfunkcyjni rodzice wpływa na to jak my postrzegamy samych siebie i swoje życie.

Np. Jeśli tata nie opiekował się i dawał uwagi córce, to w przyszłości będzie ona miała trudności w związkach partnerskich. Jeśli chłopiec posiadał nadopiekuńczą matkę to trudno będzie mu uwierzyć, że poradzi sobie sam ze wszystkimi problemami. Jeśli dziecko całe dzieciństwo musiało opiekować się rodzeństwem lub chorą babcią to w dorosłym życiu wręcz niemożliwe będzie zaopiekowanie się sobą. Dziecko w przeszłości maltretowane i wykorzystywane nie będzie umiało stawiać granic, bo nie nauczyło się tego w dzieciństwie.

W trudnych sytuacjach życiowych powstają w nas przekonania, które rządzą naszą rzeczywistością. Sprawa rozchodzi się przede wszystkim o to, że od najmłodszych lat budujemy nasze poczucie wartości. W rodzinie dysfunkcyjnej trudno wyrobić sobie zdrowe nawyki funkcjonowania, ponieważ potrzeby dziecka rzadko były na pierwszym miejscu. W takiej sytuacji dziecko obwinia siebie i wierzy, że zasługuje na gorsze traktowanie. Nie potrafi w zdrowy sposób zaspokajać własnych potrzeb.

W dorosłym życiu osoby o zaniżonym poczuciu własnej wartości mają problemy w relacjach, w pracy i z własnymi dziećmi. Wszędzie czują się niewystarczająco dobre, a co za tym idzie myślą, że muszą zrobić więcej i lepiej, aby dostać miłość i akceptację. Jednak każdy wie, że jest to studnia bez dna i na dłuższą metę grozi wypaleniem i totalnym zniechęceniem do życia. Dobrym przykładem są np. pracoholicy.

Opisałam powyżej tylko kilka efektów wychowywania się w rodzinach alkoholowych i dysfunkcyjnych. Być może dadzą wam do myślenia i zmotywują do podjęcia kroków ku zmianie lub będą pomocne w uświadomieniu sobie, że większość z nas ma tego rodzaju problemy. Tylko niewielki odsetek osób to dzieci ze zdrowych rodzin. Spójrzmy na swoje własne otoczenie, czy znacie takich ludzi?

Nieważne gdzie i jak się wychowaliśmy, ważne, że mamy wpływ na to co z tym zrobić. Nie musimy tkwić we wzorcach naszych rodzinnych domów. Możemy tworzyć swoje własne, takie które nam służą i tego właśnie Wam wszystkim życzę.

Dla chcących zgłębić temat zapraszam do zapoznania się z ciekawą  lekturą „Hipopotam w pokoju stołowym” Renaty Krzyszkowskiej.

Z miłością <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.