Krótkie noworoczne przemyślenia o pięknie bycia człowiekiem

W przerwie między świątecznej oglądałam film o robotach „Zoe”. Fascynuje mnie fakt, że tego czego najbardziej brakuje głównej bohaterce – robotowi, do szczęścia to emocje.

Dziwne, bo przecież w dzisiejszych czasach to one często potrafią utrudnić życie. Chcemy być bardziej wydajni, szybsi, robić tysiąc rzeczy naraz, zarabiać krocie i żyć na poziomie. Wydaje nam się, że bylibyśmy w stanie osiągnąć więcej gdyby nie „przeszkadzające” w tym emocje. Ileż moglibysmy zmienić i zdobyć gdybyśmy byli takimi właśnie robotami. Myśleli jedynie logicznie i podejmowali same świadome decyzje. Po cóż nam sentymenty, wspomnienia i intuicja? Po cóż nam czuć skoro możemy mieć ?

Umiejętność czucia to bardzo ludzkie

Tak sobie pomyślałam, że właśnie w tę stronę zmierza świat i ogarnęło mnie przygnębienie. Spojrzałam na siebie i zaczęłam zastanawiać się czy ja też. Czy ja też chciałabym tak żyć. I przyznam się szczerze, że nie raz przeklinałam los o to, że posiadam umiejętność czucia.

Kiedy leżałam w strzępach żalu i bezradności to szczerze chciałam sobie odciągać ten stan niczym dopływ tlenu. Są bowiem emocje, które ściągają nas w bolesny dół, wrzucają nas wewnątrz ciemnej mazi, którą potrafimy oblepić się na długie miesiące. Modlimy się, aby pewnego dnia wstać i już nie czuć się w ten sposób. Zasypiamy z ulgą, bo tylko wtedy nie boli. Jak w narkozie. Ja też tam byłam jeszcze nie dość dawno.

Ale dziś już wiem, że umiejętność czucia to bardzo ludzka przypadłość. Właściwie to ona sprawia, że możemy nazywać się człowiekiem. Roboty bowiem tego nie mają i jak widać, nie wszystkie są zadowolone 😉

Uczucia to piękna lekcja wzrastania

Dziś już wiem, że żadne uczucia nie mogą mnie zniszczyć, bo charakteryzują się przemijalnością. Nic nie trwa wiecznie. A w momentach największych dowodów na bycie homo sapiens mamy szansę na rozwój. Nie wyrośnie nam dodatkowa kończyna, ale możemy nauczyć się kochać.

I mi nie chodzi o taką miłość jak na filmach. Nie chodzi o taką miłość, której nauczyło nas społeczeństwo. Aby poświęcać się i być dla kogoś bez względu na wszystko. Nie ma tam miejsca na wolną wolę i radość.

Moja mama poświęciła swoje życie mojemu tacie i nam. Za te trudy dostała w prezencie kolejnego męża alkoholika i odebrane dzieci. Nie zadbała o siebie, dbała tylko o innych i tak naprawdę najgorzej na tym wyszła. Więc jeśli liczymy, że ktoś nam podziękuje za to jak bardzo wypruwaliśmy sobie żyły to możemy się zdziwić.

Ponieważ dla mnie miłość to nie poświęcenie i trwanie za wszelką cenę przy drugim człowieku. Dla mnie miłość to między innymi wdzięczność, nie w energii (całuj pana Boga po stopach), tylko w energii błogosławieństwa życia i siebie.

Dlatego Bóg się nie pomylił zaopatrując nas w uczucia, dał nam przywilej bycia coraz bliżej siebie. Tworzenia więzi, zaufania, jednoczenia się i stawiania się coraz lepszym człowiekiem.

Bycie ludzkim to przywilej

Po co nam więc te „paskudne” przeżycia ? Moim zdaniem to właśnie z tych najokrutniejszych doświadczeń wyrastają najpiękniejsze kwiaty dobra. I wcale nie musimy kisić ich dla siebie, a możemy rozsiewać je na wszystkich wokół bez poczucia, że coś tracimy.

Emocje nie odbierają nam możliwości wzrostu, wręcz przeciwnie mogą wznieść nas ponad chmury własnego ego. Mogą stać się naszym najlepszym przyjacielem i nauczycielem.

Nigdy nie grają przeciwko nam, grają w naszej drużynie, chcą, abyśmy zwyciężyli strach.

I ja dziś tak mocno cieszę się, że jestem człowiekiem, bo w każdej sytuacji mam kolejną szansę na odkrycie piękna. Piękna, które ukrywa się głęboko pod moją skórą. Piękna bycia ludzką.

Bądźmy więc ludzcy, tak jak najwspanialej potrafimy.
Z miłością ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.